Dlaczego zostałam anarchistką?

Siedzimy z D. w ogródku piwnym w warszawskich pawilonach. Noc jest ciepła i nie muszę nawet zakładać żakietu, który sobą zabrałam. Czujemy się prawie jak w Italii, gdzie urodził się D. Ale Polska to nie Włochy, jak podkreśla D. Pytam go o różnice między naszymi krajami. Opowiada o wychowaniu swojej córki, która chodzi do polskiego przedszkola.
Przedszkolaki nie mają tam za wiele wolności. Pani przedszkolanka skrupulatnie ustala godziny jedzenia, picia i spania. Kiedy dziewczynka poprosiła o wodę, to usłyszała, że wody nie dostanie, bo teraz ma jeść kisiel. Nie ma odstępstwa od reguł ustalonych przez panią przedszkolankę.
Czy na kolejnych etapach edukacji jest inaczej? Oprowadzam po warszawie jedenastolatków. Dzieci narzekają, bo jest gorąco i są głodne. Wyjechały z Giżycka o 4.30 rano, żeby dotrzeć do Warszawy na lekcję muzealną w Zamku Królewskim. Żeby przerwać narzekanie, pytam, jak im się podobało w Zamku. Słyszę, że było za dużo pokoi i za dużo historii. Po obiedzie dzieci chcą się bawić. Idziemy więc do ogrodu, gdzie znajdują huśtawki. Pani nauczycielka nie pozwala nawet na 10 minut zabawy. Krzyczy, żeby malcy zeszli z huśtawek. Oni krzyczą: Nie! Ale w końcu ulegają presji władzy.
Od najmłodszych lat dorośli mówią dzieciom, czego mają się uczyć, kiedy się bawić, co jeść, o której godzinie wstać. Choć malcy próbują wyrażać własne potrzeby, dorośli robią wszystko, żeby te potrzeby zbagatelizować czy stłumić. Kiedy malcy dorastają, nie umieją już bronić swoich potrzeb, stają się posłusznymi sługami osób starszych już nie wiekiem, ale stanowiskiem.
Robią w pracy płatne nadgodziny ze strachu przed szefem, godzą się na minimalne wynagrodzenie, boją się wziąć L4. To dlatego prawa pracownicze istnieją głównie na papierze, a związki zawodowe są słabe. Kierownicy zarządzają zespołami autorytarnie, negując potrzebę dialogu z pracownicami i pracownikami. W wyborach wygrywa partia promująca autorytarny system polityczny. Czy dla Polaków istnieje jakakolwiek alternatywa?
Ja zostałam anarchistką. Według mnie anarchia nie oznacza chaosu, ale brak wychodzenia z pozycji władzy (siły) w stosunkach międzyludzkich. Uważam, że relacje w domu, szkole, pracy czy sejmie powinny opierać się na dialogu i wzajemnych uzgodnieniach a nie na rozkazach i wymaganiach. Przedszkolak może sam decydować, kiedy chce jeść. Uczniowie podstawówki mogą wziąć udział w tworzeniu planu wycieczki. Pracownik może odmówić wzięcia nadgodzin. Na tym polega wolność. Czemu strach ma ją tłumić?
Odważmy się powiedzieć NIE! pani w przedszkolu, wychowawczyni, kierownikowi.
Namawiam do buntu, ale buntu konstruktywnego. Za tym NIE! niech idzie: Ja wolę, ja preferuję, ja proponuję…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego poszłam na demostrację?

Dlaczego zajmuję się historią?